Niepełnosprawni. Muzeum Chopina mało przyjazne niepełnosprawnym. Hotele bez barier. Wiadomości dla niepełnosprawnych. Wiadomości Hotele bez barier.
Muzeum Chopina mało przyjazne niepełnosprawnym

Muzeum Chopina nie jest dla nas przyjazne - skarżą się niepełnosprawni. - Byłam zdziwiona, że tak jest - opowiada Janina Ochojska.
Muzeum, które mieści się w zabytkowym Pałacu Ostrogskich, otwarto 1 marca, w dwusetną rocznicę urodzin Fryderyka Chopina. Szeroka publiczność weszła do środka w kwietniu. - To najnowocześniejsze muzeum biograficzne w Europie, a może i na świecie - zachwalał Bogdan Zdrojewski, minister kultury. Oprócz innowacyjnej formuły, elektroniki, multimedialnych sprzętów, obiekt miał być też w pełni dostępny dla niepełnosprawnych. W Pałacu Ostrogskich zamontowano windy. Po takich zapowiedziach niepełnosprawni spodziewali się rzeczywiście pełnej dostępności. Dziś przyznają, że muzeum jest bardzo nowoczesne, ale nie dość dla nich przyjazne.
- Odrestaurowanie obiektu pochłonęło ogromne pieniądze. Byłam pewna, że jest w 100 proc. przystosowany do potrzeb osób z niepełnosprawnością - opowiada szefowa Polskiej Akcji Humanitarnej Janina Ochojska, która porusza się o kulach. Ostatnio odwiedziła muzeum. Już w środku dołączyła do znajomej Elżbiety Medyńskiej, która zwiedzała na wózku inwalidzkim.
- Osoby niepełnosprawne są kierowane do bocznego wejścia. Tam jest podnośnik. Stałam przed drzwiami z kwadrans. Nikt nie otworzył. W końcu poddałam się i wchodziłam schodami. Łatwo nie było - wspomina Ochojska. W środku też miała problemy. Wiele galerii uruchamia się za pomocą identyfikatora, który trzeba przyłożyć do specjalnych czytników. - Dla mnie wcale to takie proste nie jest. Identyfikator nosi się na sznurku na szyi. Kulę trzeba przełożyć z jednej ręki do drugiej i jednocześnie przybliżyć identyfikator. Do niektórych eksponatów stoi się w kolejkach. I nie ma ławeczek, by usiąść.
- To trudne muzeum - dodaje Elżbieta Medyńska. - Nie mają wózków, co w takim miejscu powinno być standardem, musiałam więc przyjechać ze swoim. Do wielu sal prowadzą schodki. Wtedy schodziłam z wózka i podchodziłam na własnych nogach. Ciężko mi było stać przy gablotach. Wyszłam zmęczona.
- Nie wszędzie byłyśmy w stanie się dostać. Nie było szans, by wejść np. do kapsuł, w których można posłuchać muzyki - mówi Janina Ochojska.
Skarży się również Małgorzata Pacholec, dyrektorka Polskiego Związku Niewidomych. - Wszystko za szybą, jedyna rzecz, której można dotknąć, to ekrany. Niewidomi skorzystać z nich nie mogą. Brakuje opisów, tego, co się dzieje wokół. Nie ma makiet albo choćby popiersia Chopina, tak żeby było można dotknąć twarzy, nosa.
Małgorzata Pacholec wspomina Królewskie Muzeum Sztuk Pięknych w Brukseli. - Tam zrozumiałam, że można pokazać niewidomym obrazy. Przewodnik w rewelacyjny sposób opisywał nam wybrane dzieła Bruegla, van Dycka, nawet sztukę współczesną, w tle słyszeliśmy muzykę z epoki. Panowała niezwykła atmosfera.
Dyrektorka proponuje: - O czymś podobnym można pomyśleć w Muzeum Chopina, o specjalnych wycieczkach z przewodnikiem dla osób niewidomych, i zdecydowanie więcej dotyku. Podoba mi się Muzeum Powstania Warszawskiego, tam nawet unosi się charakterystyczny zapach.
Alicja Knast, kuratorka Muzeum, przyznaje, że nie wszędzie osoby na wózku się dostaną, ale przypomina, że to obiekt zabytkowy. - W 95 procentach budynek jest dostosowany dla potrzeb osób niepełnosprawnych. To sukces projektu w tak trudnym budynku - mówi. Do trzech sal: Warszawa Chopina, Salon Mikołaja Chopina, Pokój Dziecięcy, prowadzą schody. Według niej pomieszczenia są zbyt małe np. na przenośne rampy, będzie za stromo. Kuratorka nie zgadza się, że muzeum jest nieatrakcyjne dla niewidomych i słabowidzących. Wylicza udogodnienia: podświetlanie tekstu, kolorystyka, wielkość czcionki, dużo muzyki, elementy teatru radiowego. Opisów w barjlu nie ma, ale Muzeum planuje zorganizowanie audytu przy udziale osób niepełnosprawnych.
- Proponowaliśmy audyt i konsultacje na długo przez otwarciem muzeum. Podziękowano nam i zapewniono, że wszystko będzie dostosowane - mówi Piotr Pawłowski, prezes Stowarzyszenia Przyjaciół Integracji, które pomaga osobom niepełnosprawnym. Do niego również wpływają zażalenia na muzeum. - Według mnie powinny być sankcje dla architektów, projektantów, wykonawców. Wtedy dopiero będą pilnować tego, by ich inwestycja była dostępna dla wszystkich.
Źródło : gazeta.pl
11.10.2010