Niepełnosprawni. Niepełnosprawni nie mogli uczestniczyć w debacie o ich problemach. Hotele bez barier. Wiadomości dla niepełnosprawnych. Wiadomości Hotele bez barier.
Niepełnosprawni nie mogli uczestniczyć w debacie o ich problemach
Polscy parlamentarzyści zaprosili osoby niesłyszące na spotkanie do Sejmu, ale zapomnieli zadbać o sprzęt, który umożliwiłby jakiekolwiek dyskusje. Pomoc przyszła dopiero wtedy, gdy głuchoniemi zagrozili, że opuszczą salę.
Pan Grzegorz Kozłowski przewodniczący Towarzystwa Pomocy Głuchoniewidomym nie słyszy i nie widzi, mimo to od lat pomaga osobom niepłenosprawnym.
Do Sejmu przyszedł ze specjalnym aparatem dzięki który w pewnych warunkach pomaga mu słyszeć i co za tym idzie aktywnie brać udział w dyskusji.
- Okazało się, że nie ma żadnej możliwości technicznej podłączenia się do systemu konferencyjnego. Mimo wielu próśb z naszej strony nie udało się tego zrobić - mówi Marta Lempard prawnik z Towarzystwa Pomocy Głuchoniewidomym, która w pewnym momencie postanowiła zabrać głos i zwrócić uwagę politykom
- Muszę powiedzieć, że nie za dobrze to wygląda. To nie o to chodzi żebym ja szefowi tłumaczyła o czym jest mowa, tylko żeby on mógł w pełni uczestniczyć. Wydawało się, że po to się spotykamy. W tej sytuacji niestety będziemy musieli opuścić salę - mówiła Lempart i dodała, że osobom, które mają taki sprzęt jak jej szef wystarczy zapewnić dobre nagłośnienie - Zabrakło wyobraźni - komentowali obecni na sali niepełnosprawni.
Za stołem prezydialnym w sali kolumnowej sejmu siedzieli między innymi wiceminister zdrowia, wiceprzewodnicząca sejmowej komisji zdrowia, posłowie i były minister. Po apelu Marty Lempart wyglądali na zaskoczonych i mocno zawstydzonych sytuacją - To dowodzi jak wiele w naszym społeczeństwie, a nawet w Sejmie, który powinien uchodzić za wzór, jest do zrobienia - mówił skruszonym głosem były minister zdrowia Marek Balicki.
Po chwili zamieszania okazało się, że do rozwiązania problemu wystarczyła odrobina dobrej woli. Na sali pojawiła się pracowniczka sejmu, która przyniosła słuchawki. Dźwięk był już na tyle głośny, że niedosłyszący dzięki specjalnemu aparatowi mogli uczestniczyć w debacie. - Tu nie tyle chodzi o słuchawki ile o odrobinę wyobraźni. Widać, że nikt nawet nie brał pod uwagę, że na debacie pojawią się osoby niesłyszące - mówi Marta Lempart. Tematem zorganizowanej w sejmie debaty były potrzeby niepełnosprawnych pacjentów.
Źródło : gazeta.pl
19.11.2010